Mamy dziecko na pokładzie! Ale zanim posypią się zapytania o adopcję informujemy, że dzieciak jeszcze do adopcji nie jest! Bo mamy nadzieję, że może ktoś go jednak szuka!
Młody został znaleziony w okolicy granicy polsko-słowackiej, gdzie wychudzony błąkał się po lesie (pierwsze zdjęcia). Znalazł tymczasowe schronienie u Pani Bogusi, która zaczęła poszukiwania właściciela. Miał niezarejestrowany chip, więc przeszukano bazy danych, ale niestety nie był on zarejestrowany w żadnej z nich. Pani Bogusia skontaktowała się więc z lecznicą słowacką z prośbą o pomoc w ustaleniu właściciela. Chip kierował jedynie do Słowackiego hodowcy, który nie chciał udzielić informacji na temat właściciela. Po około 3 tygodniach pani skontaktowała się z nami z prośbą o pomoc, bo nie chciała sama szukać domu dla akity. Postanowiliśmy jeszcze raz ustalić, jak to możliwe, że tak mały dzieciak błąka się sam po lesie i nikt go nie szuka. Tu z pomocą przyszli nam hodowcy z Czech i Słowacji, którzy rozpuścili wici i zaczęli szukać wszelkich informacji. Hodowla, z której pochodzi młody, jest nie zrzeszona w FCI, hodowca w rozmowie telefonicznej udzielił informacji, że nie wie komu sprzedał psa i że nie interesuje go, co się z nim dzieje, bo już go sprzedał(!). Pojawiła się również informacja, że młody miał być przekazany jakiejś osobie, która miała go zawieźć do „dobrego domu”, ale jak widać do tego domu nigdy nie trafił. Wygląda na to, że był przekazywany z rąk do rąk zanim wylądował po naszej stronie granicy. Udało się też skontaktować ze słowacką organizacją zajmującą się zwierzętami, która również dostała zgłoszenie o dzieciaku i ustalała, czy ktoś go nie szuka. Informacje jakie uzyskaliśmy pokrywały się z tymi, które posiadała ta organizacja. Ustaliliśmy, że skoro młody jest już po naszej stronie granicy, może u nas zostać. Póki co mamy płonną nadzieję, że jednak ktoś go szuka, ale jeśli właściciel się nie odnajdzie będziemy szukać mu nowego domu.
.Hodowcy którzy nam pomagali obserwują grupy i trzymają rękę na pulsie, w razie informacji o zagubionym szczeniaku będą reagować. . Dzieciak dostał od Pani Bogusi imię Lucky, co nawet do niego pasuje biorąc pod uwagę, że mając zaledwie 5 miesięcy chyba trochę w życiu przeszedł i zdołał dotuptać tam, gdzie otrzymał pomoc . W tymczasie u Pani Bogusi został odkarmiony i zadbany, co możecie zobaczyć na kolejnych zdjęciach. Z początku bał sie wchodzić do domu, widać, że nie znał ani podłóg, ani schodów i zdecydowanie lepiej czuł się na zewnątrz. Co ciekawe niezwykle zaprzyjaźnił się z kozami Obecnie został przewieziony do naszego hoteliku pod Krakowem. Chcemy ogromnie podziękować Lea Širlová i Eva Ozajowá, które poświęciły masę czasu na dzwonienie i pozyskiwanie informacji na jego temat u hodowcy oraz w słowackich grupach. Podziękowania należą się również Karolina Kardasz za skontaktowanie nas z nimi i pośredniczenie w tych poszukiwaniach. Lucky jest obecnie bezpieczny i nic mu nie zagraża. Przywitajcie go więc w rodzinie AwP!
Lucky adoptowany 🙂 Pięknie dziękujemy!





