Facebook YouTube Google

Yuuki- czas na nowe życie

Szukamy odpowiedzialnego domu

 

Uwaga, będzie długo. Więc jeśli nie masz czasu i cierpliwości - nie czytaj. Ale skoro ich nie masz- nie bierz NIGDY akity. Nie krzywdź siebie, swojej rodziny i psa. Historia Yuukiego pokazuje jak bardzo NIE DLA KAŻDEGO jest akita. Przedstawiając ją Tobie, chcemy oczywiście znaleźć psu nowy dom. Mamy jednak nadzieję, że po przeczytaniu jej, pomyślisz o posiadaniu akity inaczej. Nie przez pryzmat "ja chcę", lecz zadając pytanie- czy na pewno jestem odpowiednim człowiekiem / rodziną dla akity. Czy mój charakter, styl życia mój i wszystkich członków rodziny oraz warunki jakie mogę zaoferować są optymalne dla tego typu psa. I zanim postanowisz to odpowiesz sobie szczerze na pytanie "dlaczego zastanawiam się właśnie nad tą, a nie inną rasą". Co wiem o akitach? Wierzymy, że historia Yuukiego pomoże innym akitom, ale pomoże też Tobie dokonać właściwego wyboru. I że i tym razem zakończy się szczęśliwie. Wiele cierpienia ludzko-psiego zdarzyło się "po drodze", zanim wspólnie z Yuukim doszliśmy do punktu w którym jesteśmy teraz. A teraz, po wielu miesiącach uczenia się siebie i pracy behawioralnej pies jest gotowy na nowy dom. Dom, w który mało kto wierzył jeszcze jakiś czas temu. W połowie zeszłego roku otrzymaliśmy prośbę od rodziny i lekarza wet. o pomoc. Pomoc ludziom, ale przede wszystkim psu. Swojego czworonożnego przyjaciela właściciele opisali nam w mailu z czułością, a ich opis był pełen empatii oraz świadomości popełnionych błędów. Niestety, aby je zrozumieli musiało dojść do pogryzienia członka rodziny. Zabrakło podstawowej wiedzy, konsekwencji, czasu, zmianie uległy życiowe wybory. Psu zabrakło kontaktu z człowiekiem i stabilizacji/ poczucia bezpieczeństwa. Gdy poznaliśmy Yuukiego siedział w małej klatce w gabinecie wet. w oczekiwaniu na decyzję o dalszym życiu lub uśpieniu. Poniżej znajdziesz kilka zdjęć z tego okresu. Nie wdając się w opisy kolejnych dni, wspólnie z właścicielami zdecydowaliśmy, że spróbujemy pomóc Yuukiemu. Mieliśmy nadzieję, że jeszcze uda się wyprowadzić go ze stanu w jakim się znajdował i że odpowiednio prowadzony ponownie zaufa człowiekowi, że zechce stać się jego przyjacielem. Na tamtą chwilę Yuuki, przy najmniejszej próbie kontaktu, zachowywał się jak na filmikach:

Nie było mowy o dotknięciu psa, o wyjściu z nim na spacer, ryzykowne było każde wejście do kojca choćby w celu podania miski z jedzeniem, czy sprzątnięcia kup. Przeżyliśmy wiele chwil zwątpienia, wydawało nam się że nie damy rady. Tym bardziej, że po kilku miesiącach pobytu u behawiorysty w zachowaniu Yuukiego nie było absolutnie żadnej zmiany na lepsze. Z końcem listopada przenieśliśmy psa do DT do Magdy. Dzień po dniu, anielska wręcz cierpliwość, konsekwencja, opanowanie, chęć pomocy Yuukiemu i mądra miłość sprawiły, że pies zaczął się otwierać na współpracę, na kontakt z człowiekiem. Oczywiście nie wszystkie rzeczy mu się podobały, nie było mowy o dotyku czy zapięciu smyczy. Ale dla Yuukiego najgorszą rzeczą był pobyt w kojcu. Nienawidził go, a każda próba zamknięcia go wewnątrz po "wybieganiu" sprawiała, że pies wymyślał najprzeróżniejsze fortele, byleby tylko nie dać się w nim zamknąć. Niektóre były nawet śmieszne :) jak na przykład -poza kojcem- kilka godzin ogryzania już ogryzionej kości w asyście obserwujących opiekunek- Basi i Magdy. Kompletna głuchota na próby przywołania. By wszedł do kojca trzeba było uciekać się do coraz to nowych sposobów zachęcania. Oczywiście raz użyty "patent" już więcej "nie działał". Pies niezwykle inteligentny - nie wiadomo, czy się cieszyć, czy płakać:). Z czasem, gdy skończyły się pomysły (bo przecież kiedyś musiały) przyszedł czas na zmianę kojca. Yuuki otrzymał ziemny, ogrodzony, osłonięty z dwóch stron kawałek terenu z budą. Trudno powiedzieć, czy to ten kojec, czy wypracowany kontakt z opiekunkami, czy jedno i drugie sprawiły, że nastąpił długo oczekiwany przełom w jego zachowaniu. Zaczął bez oporów wchodzić do swojego nowego kojca, traktować go jak swój bezpieczny azyl, radośnie zaczepiać człowieka, zachęcać do wspólnej zabawy. Mało tego- pozwolił zapiąć sobie smycz i wyszedł na swój pierwszy normalny spacer. Dzisiaj, po kilku miesiącach resocjalizacji Yuuki jest psem otwartym, gotowym na nowy dom. Zdjęcia i filmiki "mówią" bez słów :)

Udało się, Yuuki i my zrobiliśmy swoje. Teraz czas na Ciebie człowieku Yuukiego. I tak jak zawsze powtarzamy, a w tym wypadku wyjątkowo wyraźnie i głośno- Pies potrzebuje człowieka znającego charakter akit. Znającego z praktyki, nie z teorii, świadomego specyfiki rasy. Człowieka mającego czas na kontakt z psem, na "pogadanie", na normalny spacer a nie 10 minutowy nerwowy bieg w pośpiechu pomiędzy pracą, a zaplanowanym spotkaniem. Konsekwentnego, zrównoważonego emocjonalnie. Nie szukamy "ogrodu", w którym "się pies wybiega", nie chcemy też, by Yuuki był wzięty jako towarzystwo dla innego psa. On nie potrzebuje drugiego psa tylko swojego Przewodnika. Szukamy człowieka/ rodziny, która pokocha Yuukiego mądrą miłością i zapewni mu dobrostan na całe życie. A sporo lat przed nim, bo Yuuki to piękny, młody, 3 letni pies. Jest typowym akicim nastolatkiem : upartym, ciekawskim i wiecznie uśmiechniętym łobuziakiem. Jego dzień powinien przebiegać według ustalonych rytuałów, wtedy czuje się bezpieczny i nie sprawia najmniejszych problemów. Szukamy domu bez dzieci, bez innych zwierząt. Yuuki jest zdrowy, zaszczepiony, odrobaczony i wykastrowany. Przebywa w DT u Magdy, woj. świętokrzyskie. Cudne zdjęcia Yuukiego zawdzięczamy jak zwykle Piotrowi. Pięknie dziękujemy!

Jeśli uważasz, że Yuuki to Twoja historia, Przyjaciel "uszyty na miarę"  - skontaktuj się z nami.
Tel. 516677827 po godz. 17.30
e-mail: kontakt@akity.pl
Zanim zadzwonisz lub napiszesz zapoznaj się z naszymi zasadami adopcji.

 

Jeśli szukasz psa:

    • do kojca,
    • na łańcuch,
    • dla szpanu,
    • do stróżowania w firmie,

to oszczędź sobie i nam czasu, nie pisz i nie dzwoń.
Nie dostaniesz od nas psa, bo dla nas pies to członek rodziny, nie rzecz!

Yuuki czeka na ODPOWIEDZIALNY dom.